Styczniowy kalendarz
W styczniu życie zwalnia, a serce ma więcej miejsca na wdzięczność. Jest jak biały śnieg, który nie zakrywa wszystkiego, ale pozwala spojrzeć na świat spokojniej, z dystansu.
Ogrom wdzięczności w moim sercu za ten styczeń. Mimo wielu trudności, słabej kondycji zdrowotnej był to dobry początek roku i mam za co dziękować.
Widzę dziś wyraźnie, jak wiele dobra było w tych dniach.
Była radość ze śniegu – z tej dziecięcej, prostej radości, która na chwilę zatrzymuje codzienność. Była troska ludzi wokół, dobre słowa, odwiedziny, obecność, która dawała poczucie bezpieczeństwa i przypominała, że nie jestem sama.
Minął już rok, odkąd Leon poszedł do przedszkola. Za nami kolejne przedszkolne uroczystości i codzienne małe kroki ku samodzielności. Była też studniówka najstarszego syna – moment bardzo wzruszający. Pojawiły się sukcesy – większe i mniejsze.
Były spotkania z bliskimi kobietami, rozmowy, które dodają siły i na nowo wlewają radość w serce. I było odkrywanie na nowo piękna zwyczajnej codzienności: posprzątanego domu, zapachu upieczonych bułeczek, ciepłego kakao, układania puzzli, grania w planszówki, segregowania klocków LEGO, wspólnego czytania i budowania. Zwyczajnego bycia razem.
Był też czas tylko dla nas – dla mnie i męża. Cichy, spokojny, bardzo potrzebny. Widzę, jak bardzo musimy się starać, żeby tego czasu było więcej.
Jestem wdzięczna,
Za dom, w którym czuję się bezpiecznie.
Za rodzinę, którą kocham.
Za drobne gesty Bożej dobroci w codzienności.
Ten styczeń był dobry. 🤍


























U Pani jak zwykle cudownie :) Bardzo lubię tu wpadać, każdy wpis to miła niespodzianka.
OdpowiedzUsuń