niedziela, 29 maja 2022

Leśna herbatka z misiami

 Mam takie jedno miejsce w lesie, gdzie lubię chodzić na spacery.  Czasem uda mi się tam wybrać przed pracą i nawet wypić herbatkę w towarzystwie leśnych skrzatów.












A na koniec zawsze jest najlepsza zabawa oczywiście patykami.

Pięknego tygodnia Wam życzę!

piątek, 27 maja 2022

Dzień Mamy

 Znalazłam czas dla siebie. Taki inny niż zwykle. Taki bez myślenia,  że może trzeba by jednak odkurzyć,  albo pranie wstawić.  Albo złożyć to co wyschło. Taki bez wyrzutów sumienia,  że zamiast siedzieć w samotności mogłabym spędzić ten czas razem.  Znalazłam ten czas bo wstałam o 3.35. Rozwiesiłam pranie, które wyprało się już o 11.00 i czekało aż wrócę z pracy i wywiadówki, poświętuję z dziećmi dzień mamy, uśpię najmłoszego członka rodziny i je  powieszę. Usnęłam razem z nim i takim oto sposobem całkiem wyspana przebudziłam się o 3.35. Z praniem poszło mi szybko,  dlatego ogarnęłam kuchnię bardziej dokładnie niż wieczorem i włączyłam zmywarkę. Napawając się chwilą ciszy, zaczęłam analizować swoje bycie mamą. 

To zdecydowanie najtrudniejszy rok mojego macierzyństwa. 

Jestem mamą dwóch nastolatków i za chwilkę małego dwulatka.

To niesie ze sobą cały wachlarz emocji. Są chwilę radości,  wzruszeń,  ale są również trudy i smutki. Są wyzwania zakończone sukcesem i są również te, zakończone porażkami. 

Jako mama ciągle balansuję wymagając i odpuszczając.

Cieszę się,  raduję, wzmacniam, przytulam,  klepię po ramieniu ale też zawodzę, krzyczę,  złoszczę się. 

Obiecuję sobie wiele zmian i wciąż tych zmian nie udaje mi się dokonać. 

Na ten rok planowałam regularne wpisy na blogu.  Jest koniec maja,  a to mój pierwszy tegoroczny wpis i to na dodatek napisany pod wpływem impulsu, emocji, chwili.










Dziś jeszcze bardziej uświadomiłam sobie jak wiele odpuszczam.

Jako żona i mama trzech synów nie powinnam odpuszczać, a wręcz przeciwnie- więcej wymagać. 

Wymagam, żeby było pięknie i dobrze,  ale odpuszczam staranie i zabieganie o to.  Odpuszczam przede wszystkim swój rozwój duchowy. Za mało w moim macierzyństwie modlitwy osobistej i medytacji.  Takiej,  która napełniałaby mnie Duchem Mądrości i karmiła Słowem Bożym.  Karmię się czekoladą i słodyczami, a tak naprawdę czuję coraz bardziej świadomy głód Słowa Bożego. Brakuje mi bardzo mądrości w życiu.  Takiej mądrości,  która pomagałaby mi lepiej spełniać te dwie najważniejsze role w życiu,  do których zostałam powołana.  Powołanie do bycia żoną i mamą. 

Modlitwa umacnia. Dodaje mądrości,   cierpliwości,  wyrozumiałości, a przede wszystkim Miłości. 

Kocham,  jednak wciąż tej miłości mam za mało. 

Odpuszczam swój rozwój duchowy i intelektualny. Zbyt mało czytam książek,  które byłyby mi pomocą w wychowaniu, napełniały mnie otuchą czy wsparciem.  Nie słucham już podcastów, które były moją inspiracją. Nie czytam blogów. Nie oglądam telewizji,  Nie czytam mądrych artykułów w gazetach. Dobrze,  że jest instagram i czasem w nim odnajduję mądrych ludzi i mądre,  inspirujące wpisy.

Odpuszczam bycie dobrą gospodynią. Wiele rzeczy mogła bym robić lepiej,  ładniej,  sprawniej,  dokładniej.  

Mogłabym być bardziej uporządkowana,  gospodarna, planującą i przewidująca. Odpuszczam często to staranie i wymaganie.

Powinnam częściej pamiętać,  o tych mądrych słowach Ojca Świętego

"Wymagajcie od siebie,  choćby inny od Was nie wymagali".

Żyje,  życiem tu i teraz choć,  często uciekam myślami,  do tego co muszę,  co powinnam lub czego nie zrobiłam. 

Chwilami nie ogarniam, czuję irytację, przewrażliwienie i przebodźcowanie. 

To jest ten czas, kiedy chciałabym inaczej. Chciałabym więcej i lepiej. 

Nie osiągnę jednak tego nie wymagając od siebie tego więcej i lepiej. 

Kocham swoje życie bo uważam,  że jest dobre i piękne. Jednak chciałam aby było lepsze i piękniejsze,  a żeby takie było,  to ja muszę się taka stać.  Zanim zacznę bardziej wymagać od innych muszę zacząć jeszcze bardziej wymagać od siebie. 

Jestem mamą szczęśliwą i spełniam się w tej roli.  Spełniam siebie i swoje marzenia. W tym spełnieniu pomaga mi mój Mąż, z swoją mądrością i miłością. 

Jestem wdzięczna bardzo za niego i za nasze dzieci. 

Bardzo chciałabym, aby to więcej i lepiej stało się czymś dom czego będę dążyć każdego dnia, coraz mniej odpuszczając,  a więcej wymagając.  Nie zamierzam jednak całkowicie rezygnować z tego odpuszczania, bo ono pomaga czasem zachować równowagę w życiu i zdrowie psychiczne całej naszej rodziny:)

Kochane Mamy życzę sobie i Wam,  abyśmy w swoim życiu nie zapominały o mądrości i miłości. Abyśmy umiały wymagać najpierw od siebie,  a później od swoich bliskich,  a w tym codziennym życiu,  dla zachowania równowagi życiowej,  abyśmy nie zapomniały, aby czasem odpuścić, ale tylko czasem,  bo niestety z częstego opuszczania,  mogą się zrobić niezłe zaległości, jak w praniu, prasowaniu, sprzątaniu, czy wpisach na blogu ;). 





Pozdrawiam Was serdecznie i życzę pięknego dnia!


niedziela, 2 stycznia 2022

Grudniowe radości

 

Kiedy kończy się jesienna,  piękna pogoda, z wielką radością i utęsknieniem wyczekuję grudniowych dni, obmyślając jak w tym roku będzie u nas wyglądało adwentowe oczekiwanie, na Boże Narodzenie. 

Tegoroczny adwent był u nas pierwszym adwentem bez kalendarza adwentowego.

Wiedziałam, że w tej codziennej gonitwie nie będzie nawet czasu otwierać adwentowych okienek. Po powrocie z pracy i przed pójściem spać Leosia, tego wspólnego czasu mamy niewiele i zazwyczaj spędzamy go przy kuchennym stole,  a później przy wspólnej zabawie w salonie.

Adwentowy kalendarz mieliśmy w pracy i tam również codziennie z Leosiem uczestniczyliśmy w roratach, razem z innymi dziećmi przychodzącymi na świetlicę. 

Na początku grudnia udało nam się wykorzystać zimową aurę na spacery, o które w ostatnim czasie coraz trudniej. 






Byliśmy w odwiedzinach u Olusia.


5 grudnia ubraliśmy choinkę.  Bardzo chciałam aby na Mikołaja była już ubrana. 


Choinkę ubieraliśmy wszyscy i po raz pierwszy mamy ją tak małą,  że względu na najmłodszego członka rodziny, obrusy i tak do niej dosięga i zdejmuje najniżej powieszone bombki.





W tym roku na choince zawisły prawie wszystkie nietłukące bombki.



To nasz wieniec i budzik adwentowy w pracy, przy kórym spotykaliśmy się na codziennym adwentowym nabożeństwie. 


Również w pracy, 6 grudnia mieliśmy zorganizowanego dla dzieci Mikołaja. 
Leoś bał się Mikołaja, dlatego zdjęcie mamy wspólne. 


Do pracy mam na późniejszą godzinę,  dlatego mamy bardzo spokojne poranki.  Możemy  się poprzytulać, zjeść śniadanie,  pobawić się, czy wykonać niezbędne pracę domowe. 


Jednym z ulubionych zajęć Leonka, było przez te grudniowe dni, rozbieranie choinki i zabawa bombkami.







Znieśliśmy ze strychu kuchnię po Nikusiu i mamy teraz fajną zabawę zarówno w domu,  jak i w pracy,  gdzie również jest kuchnia,  którą Leoś lubi się bawić. 



Chorowanie można uprzyjemnić sobie pieczeniem pierniczków. 
















A w pracy było pieczenie i dekorowanie.



W grudniowy wieczór spełniło się jedno z moich marzeń i wybraliśmy się na jarmark świąteczny. Co prawda tylko do Katowic, ale mimo wszystko było fajnie, choć ze względu na Leosia i ilość ludzi byliśmy bardzo krótko. 












Tak nam spodobało się wspólne wypiekanie pierników,  że zrobiliśmy kilka partii.


Pięknie przysypało i pomroziło w te grudniowe dni.


W ostatnim tygodniu szkoły Nikodem miał w szkole wigilię klasową. Zaprosił kolegę i wspólnie upiekli babeczki oraz udekorowali pierniki dla całej klasy i nauczycieli. Ucieszyło mnie to bardzo,  gdyż sam wyszedł z inicjatywą. 



Dekorowania pierników ciąg dalszy.  W ostatnią niedzielę przed świętami miałam przyjemność poprowadzić warsztatu z dekorowania pierników dla dzieci, zorganizowanych przez Agnieszkę, ze stowarzyszenia Między Nami. 
W warsztatach wzięło udział 30 dzieci , podzielonych na dwie grupy.
To była fajna przygoda i miłe spędzony czas. 



Grudniowego spełnienia marzeń ciąg dalszy.  Tym razem Basia upolowała dla mnie fotel bujany.  To coś niezwykłego, że trafiają jej się perełki które bardzo chciałam mieć. 


Teraz z Leosiem mamy swoje fotele😊





W święta obchodziliśmy naszą 16 rocznicę ślubu. 





Pożeracz pierników


Niewiele mam zdjęć z świętowania Bożego Narodzenia,  ale znalazłam trzy na którym jest nasz świąteczny stół. 





Tutaj promienie słońca wkradają się przez zasłony, które zasuwam, aby Leoś dłużej rano pospał.


Wigilia w pracy i jasełka, przedstawione przez dzieci z naszej świetlicy.


Tort makowy i miodownik, to nasze stałe punkty, w świątecznym menu, zarówno na Boże Narodzenia, jak i na Wielkanoc.





Tutaj mamy zdjęcie z prezentami, które przygotował i samodzielnie spakował dla nas Nikodem. Dostałam piękne świąteczne domki, do mojej kolekcji. Może za rok uda mi się kupić lokomotywę na baterie i zbudować świąteczne miasteczko.



W Boże Narodzenie przyjechała do nas rodzinka. Kasia przywiozła przepyszny chlebek ziołowy, który upiekła. Smakował wyśmienicie.


Graliśmy wspólnie w 5 sekund. 6 letni Szymonek czytał nam pytania. Wychodziło mu to wspaniale.


Część naszej świątecznej kolekcji domków. W tym roku nie wyciągałam wszystkich ozdób świątecznych.


Na pianinie stanęła Święta Rodzina. Bardzo cieszyliśmy się, że święto Świętej Rodziny wypadło w drugi dzień świąt.


Słońce świeciło tak pięknie, że wyszliśmy na sanki.
To było miłe dopełnienie grudniowego świętowania.



A ku ku




Przez intensywność grudniowych wydarzeń, miesiąc ten upłynął nam bardzo szybko. Kiedy nastała ostatnia niedziela adwentu, nie mogłam uwierzyć, że już za kilka dni spotkamy się przy wigilijnym, stole.
Podobnie szybko minęły nam święta oraz ostatnie grudniowe dni. 
Mam nadzieję, że Wasz grudzień był miły i piękny, a zwłaszcza czas świąteczny.
Nawet nie udało mi się tutaj zajrzeć z życzeniami świątecznymi. Za wszystkie, które otrzymałam od Was serdecznie dziękuję, a zwłaszcza za te, które przyszły do mnie pocztą. Byłam ogromnie wzruszona, że mimo małej aktywności tutaj pamiętacie o mnie.
Kochani na ten Nowy Rok życzę Wam, aby spełniły się Wasze plany i marzenia. Niech zawsze otaczają Was dobrzy i kochający ludzie.
Przytulam Was ciepło!
Iza