Marcowy list z domowego zakątka


Kochana Czytelniczko Domowego Zakątka,
za chwilę skończy się marzec - miesiąc, który był naprawdę piękny, choć dla mnie również trudny.
Jego początek przyniósł nam dużo słonecznych dni, takich, które pomogły powoli wejść w wiosenny rytm.
Choć teraz za oknem znów chłodniej i pada deszcz, to jednak w powietrzu czuć już wiosnę,
która przyszła, rozsiała na drzewach pąki i obudziła pod ziemią tulipany wychylające się ku światłu.
Na drzewach pojawiły się pierwsze pąki.
Tulipany wychylają się ku słońcu, obok nich żonkile i krokusy.
W lesie przylaszczki, fiołki i zawilce rozkładają się jak delikatny dywan.
Coraz częściej wracamy do domu z czymś świeżym.
Z pęczkiem rzodkiewek, sałatą do kanapek, pierwszymi ziołami.
W koszyku pojawiają się bratki i żonkile.
I razem z tym wszystkim przychodzi świeżość.
Do domu.
Do kuchni.
Do życia.
Ten miesiąc rozpoczęliśmy od świętowania urodzin naszego średniego syna.
Ostatni dzień lutego spędził z przyjaciółmi, a pierwszego marca usiedliśmy razem przy stole - już spokojnie, rodzinnie. Jedliśmy domowy tort, który dekorowałam razem z najmłodszym synem.
Takie chwile spędzone razem - na wspólnym pieczeniu tortu, dekorowaniu stołu i tych wszystkich drobnych przygotowaniach - nie są czasem straconym. To one budują atmosferę domu i zostają w sercach jako wspomnienia, do których wraca się po latach.
W marcu wracają też inne, proste rzeczy.
Sięgamy po spokojne, miłe lektury.
Zatrzymujemy się przy kartce papieru i piszemy listy - takie, do których chce się wracać.
Malujemy farbami, rysujemy.
Dajemy sobie czas na takie zajęcia, które po prostu cieszą.
Wychodzimy na spacery, łapiemy światło i powietrze.
Robimy też delikatne ćwiczenia, które rozciągają ciało i dotleniają umysł - bez pośpiechu, tyle, ile mamy sił.
A jednocześnie ciało wciąż domaga się odpoczynku.
Dlatego nie wszystko musi być zrobione od razu.
Porządki mogą poczekać.
Dbamy o siebie trochę bardziej.
Karmimy się dobrym jedzeniem.
Wybieramy uważniej, zdrowiej, spokojniej.
W marcu wracają też te domowe rytmy.
Otwieramy okna.
Wieszamy pranie na dworze.
Pościel łapie świeże powietrze i słońce.
Czyste firany poruszają się lekko przy otwartym oknie.
I nagle czuć, że dom oddycha.
Świat trochę przyspieszył.
Dni są jaśniejsze.
Coraz częściej wychodzimy na zewnątrz, zostajemy chwilę dłużej na świeżym powietrzu.
Widać, jak wszystko budzi się do życia.
A jednak w środku nie ma pośpiechu.
I nie chcę, żeby był.
To tempo nadal jest spokojne.
Takie, które można dopasować do siebie.
Do swoich możliwości.
Do swoich sił.
Nie wszystko musi dziać się tak szybko, jak dookoła.
Można iść wolniej.
Uważniej.
Za kilka chwil ten miesiąc się zamknie.
Tak zwyczajnie.
Trwamy w Wielkim Tygodniu, a za kilka dni Wielkanoc.
Życzę Ci, abyś w tym czasie odnalazła w sobie źródło nadziei, pokoju i nowej siły - tej cichej, która przychodzi razem ze Zmartwychwstaniem.
























Komentarze

Popularne posty