piątek, 27 maja 2022

Dzień Mamy

 Znalazłam czas dla siebie. Taki inny niż zwykle. Taki bez myślenia,  że może trzeba by jednak odkurzyć,  albo pranie wstawić.  Albo złożyć to co wyschło. Taki bez wyrzutów sumienia,  że zamiast siedzieć w samotności mogłabym spędzić ten czas razem.  Znalazłam ten czas bo wstałam o 3.35. Rozwiesiłam pranie, które wyprało się już o 11.00 i czekało aż wrócę z pracy i wywiadówki, poświętuję z dziećmi dzień mamy, uśpię najmłoszego członka rodziny i je  powieszę. Usnęłam razem z nim i takim oto sposobem całkiem wyspana przebudziłam się o 3.35. Z praniem poszło mi szybko,  dlatego ogarnęłam kuchnię bardziej dokładnie niż wieczorem i włączyłam zmywarkę. Napawając się chwilą ciszy, zaczęłam analizować swoje bycie mamą. 

To zdecydowanie najtrudniejszy rok mojego macierzyństwa. 

Jestem mamą dwóch nastolatków i za chwilkę małego dwulatka.

To niesie ze sobą cały wachlarz emocji. Są chwilę radości,  wzruszeń,  ale są również trudy i smutki. Są wyzwania zakończone sukcesem i są również te, zakończone porażkami. 

Jako mama ciągle balansuję wymagając i odpuszczając.

Cieszę się,  raduję, wzmacniam, przytulam,  klepię po ramieniu ale też zawodzę, krzyczę,  złoszczę się. 

Obiecuję sobie wiele zmian i wciąż tych zmian nie udaje mi się dokonać. 

Na ten rok planowałam regularne wpisy na blogu.  Jest koniec maja,  a to mój pierwszy tegoroczny wpis i to na dodatek napisany pod wpływem impulsu, emocji, chwili.










Dziś jeszcze bardziej uświadomiłam sobie jak wiele odpuszczam.

Jako żona i mama trzech synów nie powinnam odpuszczać, a wręcz przeciwnie- więcej wymagać. 

Wymagam, żeby było pięknie i dobrze,  ale odpuszczam staranie i zabieganie o to.  Odpuszczam przede wszystkim swój rozwój duchowy. Za mało w moim macierzyństwie modlitwy osobistej i medytacji.  Takiej,  która napełniałaby mnie Duchem Mądrości i karmiła Słowem Bożym.  Karmię się czekoladą i słodyczami, a tak naprawdę czuję coraz bardziej świadomy głód Słowa Bożego. Brakuje mi bardzo mądrości w życiu.  Takiej mądrości,  która pomagałaby mi lepiej spełniać te dwie najważniejsze role w życiu,  do których zostałam powołana.  Powołanie do bycia żoną i mamą. 

Modlitwa umacnia. Dodaje mądrości,   cierpliwości,  wyrozumiałości, a przede wszystkim Miłości. 

Kocham,  jednak wciąż tej miłości mam za mało. 

Odpuszczam swój rozwój duchowy i intelektualny. Zbyt mało czytam książek,  które byłyby mi pomocą w wychowaniu, napełniały mnie otuchą czy wsparciem.  Nie słucham już podcastów, które były moją inspiracją. Nie czytam blogów. Nie oglądam telewizji,  Nie czytam mądrych artykułów w gazetach. Dobrze,  że jest instagram i czasem w nim odnajduję mądrych ludzi i mądre,  inspirujące wpisy.

Odpuszczam bycie dobrą gospodynią. Wiele rzeczy mogła bym robić lepiej,  ładniej,  sprawniej,  dokładniej.  

Mogłabym być bardziej uporządkowana,  gospodarna, planującą i przewidująca. Odpuszczam często to staranie i wymaganie.

Powinnam częściej pamiętać,  o tych mądrych słowach Ojca Świętego

"Wymagajcie od siebie,  choćby inny od Was nie wymagali".

Żyje,  życiem tu i teraz choć,  często uciekam myślami,  do tego co muszę,  co powinnam lub czego nie zrobiłam. 

Chwilami nie ogarniam, czuję irytację, przewrażliwienie i przebodźcowanie. 

To jest ten czas, kiedy chciałabym inaczej. Chciałabym więcej i lepiej. 

Nie osiągnę jednak tego nie wymagając od siebie tego więcej i lepiej. 

Kocham swoje życie bo uważam,  że jest dobre i piękne. Jednak chciałam aby było lepsze i piękniejsze,  a żeby takie było,  to ja muszę się taka stać.  Zanim zacznę bardziej wymagać od innych muszę zacząć jeszcze bardziej wymagać od siebie. 

Jestem mamą szczęśliwą i spełniam się w tej roli.  Spełniam siebie i swoje marzenia. W tym spełnieniu pomaga mi mój Mąż, z swoją mądrością i miłością. 

Jestem wdzięczna bardzo za niego i za nasze dzieci. 

Bardzo chciałabym, aby to więcej i lepiej stało się czymś dom czego będę dążyć każdego dnia, coraz mniej odpuszczając,  a więcej wymagając.  Nie zamierzam jednak całkowicie rezygnować z tego odpuszczania, bo ono pomaga czasem zachować równowagę w życiu i zdrowie psychiczne całej naszej rodziny:)

Kochane Mamy życzę sobie i Wam,  abyśmy w swoim życiu nie zapominały o mądrości i miłości. Abyśmy umiały wymagać najpierw od siebie,  a później od swoich bliskich,  a w tym codziennym życiu,  dla zachowania równowagi życiowej,  abyśmy nie zapomniały, aby czasem odpuścić, ale tylko czasem,  bo niestety z częstego opuszczania,  mogą się zrobić niezłe zaległości, jak w praniu, prasowaniu, sprzątaniu, czy wpisach na blogu ;). 





Pozdrawiam Was serdecznie i życzę pięknego dnia!


10 komentarzy:

  1. Serdecznie pozdrawiam 🤗.Kochana! Jak dobrze Cię przeczytać...i ja Cię rozumiem! Tak

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. często odpuszczam, też mam nastolatka i prawie dzidzię półtora roczku, do tego dwie bliźniaczki lat 10 i maleństwo w brzuszku 🙂❤️Jestem spełniona mamą, ale wciąż się uczę jak nią być.Nie musimy być perfekcyjne, ważne, że się staramy! Bóg to widzi, czasem tylko On.Oddajmy mu to, co do
      nie udaje, i starajmy się dalej.Każda z nas ma swoje zmagania.Bądzmy dla siebie wyrozumiałe, nie wszystko zależy od nas❤️ Dziękuję, że jesteś.Zawsze podziwiam Was i Wasz piękny do. Jesteś dzielna!Ściskam!

      Usuń
  2. Nic złego w takim odpuszczaniu. Czasami trzeba się zatrzymać. Nie pędzić nie narzucać sobie zbyt wiele. Najważniejsze że jesteś.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czasem trzeba odpuścić. Nie pobłażać sobie ,tylko odpuścić to co mniej ważne dla tego co ważniejsze. Nie miałam dwóch synów nastolatków naraz, ale miałam dwie córki nastolatki naraz. (potem przy synu byłam zahartowana). I nauczyłam się, że naprawdę warto odpuszczać to, co nie jest najważniejsze. Lepiej być dobrą żoną i mamą mającą dobre relacje z dziećmi, niż idealną gospodynią na przykład ; ). Trzyma się, bo na pewno jest Ci niełatwo. Ale ten czas też minie ;). A chwile spędzone z synami nawet w lekko zabałaganionej kuchni są bezcenne :).

    OdpowiedzUsuń
  4. Iza, aż ciepło na sercu się robi, czytając Twoj post. Zatęskniłam za wpisami Domowego Zakątka.
    Doskonale rozumiem Twoje dylematy. W szalonych czasach przyszlo nam żyć.
    Oddechu, miłości i radości z tego co tu i teraz.
    Pozdrawiam ciepło całą Rodzinę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakże ja Ciebie rozumiem...już Ci pisałam nawet o tym! Niesamowite jak wielkie wrażenie wywarł na mnie ten wpis, tak bardzo dziękuję Ci za te słowa. Czytasz w mojej duszy...zebrałaś wszystko co w mym sercu w słowa. Dziękuję Ci Kochana!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja tu zaglądam codziennie i codziennie zamykam z nutka rozczarowania, bo BARDZO lubię Twoje wpisy, mimo, że nie po drodze mi z Tobą w sensie wieku. Moje dzieci już dorosłe, sama mogłabym być babcią dorastających wnuków, mogłabym, nie jestem, ubolewam, no ale cóż... Nie można mieć wszystkiego widocznie, miałam ponad 30 lat mnóstwo kochanych maluchów pod swoją opieką z racji wykonywanego zawodu i chyba to musi mi, póki co, wystarczyć. Nie można też być idealnym, bo zwyczajnie się nie da. Już dawno nauczyłam się, że trzeba odpuszczać, by nie zwariować, nie oszaleć. Szkoda życia na perfekcjonizm (choć to przyjemne, gdy wokół tworzysz piękny świat), szkoda, szczególnie w tych czasach, gdy od dwóch lat słowo "planować" jest... no właśnie nie wiem, jakie:( Obiecałam sobie, że nie będę planować, nie będę perfekcyjna, będę po prostu żyć i cieszyć się, cudownym mężem (póki Go jeszcze mam), cudem natury, tym, że rano wstaje i mogę iść do pracy, pięknymi zakątkami Polski, moimi pasjami... Masz się czym cieszyć, Droga Izo:) Więc odpuść... pranie, prasowanie... tylko nie odpuszczaj bloga, bo cudownie się Ciebie czyta, i czerpie z Twojej miłości i radości;) Pozdrawiam:) I czekam na wpisy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Został mi nick po prowadzeniu bloga moich przedszkolaków i nijak nie umiem go usunąć:) Iwona:)

      Usuń
  8. Pięknie napisane też uważam że najwięcej powinnyśmy wymagać od siebie i prosić codziennie ducha Świętego o dar mądrości pozdrawiam serdecznie 🥰

    OdpowiedzUsuń