czwartek, 12 września 2019

Radosne zakończenie dnia

Lubię wrzesień, zwłaszcza od kiedy spodziewałam się naszego pierwszego syna. Wtedy był to magiczny czas i magiczne oczekiwanie na jesień.
Dominik urodził się właśnie w pierwszy dzień jesieni.
W tym roku myśl o wrześniu mnie przerażała, a początek miesiąca zaczął mnie mocno
przytłaczać.
Próbowałam umilać sobie te ostatnie podrygi lata, pieczeniem ciasta, kwiatami w domu, zakupem ciepłego sweterka czy szyciem jesiennego patchworka. Dopiero wczoraj kiedy słońce pięknie ogrzewało świat, a my z Niko po powrocie do domu pobujaliśmy się na huśtawce poczułam taki oddech i spokój wewnętrzny. Trochę też takie pogodzenie, że lato musi się kiedyś skończyć i ta jesień będzie wspaniała.















Mimo, że zajęć w domu nie brakuje, to udał się wybrać na krótką wyprawę rowerową tam gdzie czuję się najlepiej czyli w pola.
Lubię tą przestrzeń i tą porę kiedy słońce chyli się ku zachodowi.
Te zdjęcia na pewno będą mi przypominać o tym, że postanowiłam zadbać o to, aby tegoroczna jesień była piękna i magiczna.
Tego również życzę i Wam i serdecznie Was pozdrawiam!

4 komentarze:

  1. 3. zdjęcie skradło ten wpis! Takiego uśmiechu życzę Ci na każdy jesienny dzień! Dla Synka, najlepsze urodzinowe życzenia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Izuniu, ja miałam podobne odczucia pod koniec sierpnia i na początku września. Dopiero niedawno poczułam wewnętrzny spokój. Twoje zdjęcia są tak cudne i optymistyczne. Pozdrawiam Cię serdecznie :). Ola

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszystkiego najlepszego,pozdrawiam cieplo

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięknie napisane!

    Ja od kilku lat bardzo lubię jesień - to takie... wyciszenie, przygotowanie do zimy... A sama zima pozwala odpocząć, skupić się na priorytetach - u mnie na rodzinie... Wtedy dzieci nie szaleją na dworze, cały świat nieco zastyga, by potem obudzić się na wiosnę... <3

    OdpowiedzUsuń