piątek, 23 września 2016

10 urodziny Dominisia :)

Tak Dominisia! Dla mnie to nadal Dominiś. Co prawda już nie ten maleńki, bo całkiem duży chłopak, dla innych Dominik, a dla mnie Dominiś.
Nawet nie wiem kiedy zleciało te 10 lat? Dziś świętowaliśmy w czwórkę, z powodu choroby Jubilata, ale wkrótce będziemy świętować w szerszym, dziecięcym gronie.

Wczoraj Nikuś dzielnie piekł tort dla brata, a ja mu troszkę pomagałam. Rano pobudka, po 5 i do dzieła!
Torcik według zamówienia, czyli czekoladowy z karmelem, bitą śmietaną i ulubionymi batonikami.
To był miły poranek i piękny dzień!










Miło było dziś powrócić do zdjęć z dnia narodzin :)





Pozdrawiam Was serdecznie!

niedziela, 18 września 2016

Razem raźniej

Niedziela
Od jakiegoś czasu pracujemy nad tym aby była ona lepsza, bogatsza, aby umacniała nas jako rodzinę. Mamy swoje postanowienia i każdy z nas bardziej się stara. Jak to dobrze, kiedy chęć zmiany wychodzi od wszystkich i każdy wkłada w te starania swoje serce. Czasem potrzebny jest deszcz, aby docenić słońce.
Dobrze jest coś robić razem, nawet te najdrobniejsze rzeczy, jak nakrywanie do stołu, czy mycie naczyń. Jakoś wtedy tak milej. Brudne naczynia szybciej znikają, obiad wychodzi lepszy niż się planowało, a nawet przy okazji obiadu od razu ciasto się chce zrobić, a nawet dwa.


U nas dziś ciasto marchewkowe wygrało głosowanie. Miło było po spacerze usiąść wspólnie przy stole, zjeść kawałek ciasta i napić się ciepłej kawy Inki z mlekiem :)




Cisto marchewkowe 

Składniki:

3 jaja
1 szkl cukru
1 szkl mąki
 2 szkl utartej marchwi na drobnych oczkach
1 łyżeczka: proszku do pieczenia, cynamonu, sody oczyszczonej i przyprawy do piernika
szczypta soli
 3/4 szkl oleju
 1/2 szkl bakalii posiekanych
 Jaja + cukier zmiksować, stopniowo dodawać olej i po chwili mąkę. Na koniec dodać startą marchewkę wraz z sokiem, który powstał po starciu marchwii oraz bakalie. W mojej wersji jest bez bakalii bo dzieciaki nie lubią. Przelać do blachy o wymiarach 24 x 28. Ja piekłam w tortownicy.
 Piec ok. 1 godz. w temp. 170-180 stopni. Po wystudzeniu polać lukrem. Dla mnie bardziej smakuje bez lukru.


Przepis podawałam już tutaj




Mamy takie miejsce, gdzie rosną dwa dęby. Jeden jeszcze mały, a drugi troszkę większy. W tym roku bardzo wiele żołędzi na nich, a ja po każdym spacerze, a właściwie bieganiu w tamtym miejscu przynosiłam do domu garść. Dziś wybraliśmy się tam aby pospacerować i przy okazji narwać więcej tych żołędzi. Przyznam, że dawno takich pięknych i w takiej ilości nie widziałam.










Dominik coraz mniej chętny do fotografowaniu. Tu zatrzymał się na chwilkę i pobiegł dalej.


Niko w przeciwieństwie do brata, lubi być fotografowany. Dziś na spacer założył nawet ulubiony sweterek z myślą, abym zrobiła mu w nim zdjęcie bo zaraz z niego wyrośnie.













A Wam jak minęła niedziela?


sobota, 17 września 2016

Talerze na ścianie

Bardzo podobają mi się talerze wiszące na ścianie. Marzyłam o półce na talerze do kuchni i marzyłam, żeby kiedyś moje ulubione talerze zawisły na ścianie, ale nie miałam pojęcia jak je zamocować. Czytałam kiedyś instrukcje i oglądałam filmiki o mocowaniu zawieszek, na różne masy klejące. Bałam się jednak, że z czasem one mogą odpaść.
Kupiłam kiedyś klej na gorąco, bo był nam potrzebny, do prac plastycznych. Wcześniej wszystko kleiliśmy klejem Magic. Podczas zawieszania ziół na sznurku pomyślałam, że może by tak spróbować ten sznurek do talerzy przymocować klejem na gorąco.
Kilkanaście minut i talerze zawisły na ścianie w naszym pokoju dziennym.









Teraz muszę pomyśleć o zagospodarowaniu ściany za fotelem. Myślę o zabudowaniu grzejnika i dwóch półkach nad nim, ale póki co szukam pomysłu i inspiracji.
W kuchni też zawisły talerze, ale o tym innym razem.

Miłej niedzieli Wam życzę!

piątek, 16 września 2016

Ranek panek

Tak mawiał nasz ksiądz proboszcz i często myślę sobie o tych słowach, gdy rano wstaje.
Wieczory chyba nie są dobrą porą na robienie wpisów, bo wtedy największa tendencja do narzekania, zwłaszcza, że wczorajszy dzień był trochę stresujący.
Chciałam napisać, że wcale, a wcale nie zamierzam rezygnować z pisania bloga. Jedyne co to potrzebuję inspiracji i motywacji, z maili wczorajszych i dzisiejszych już trochę wiem, jakie macie pytania, a dziś chciałabym się dowiedzieć, o czym chcielibyście poczytać na blogu?






 Mam już dwóch fotografów :) Dzisiejsze zdjęcia zrobił mi Nikuś, podczas niedzielnego popołudnia.

Dziś króciutko, zaraz jadę na klasowe pieczonki, które organizujemy dla klasy Dominika.
Pięknego dnia Wam życzę!

czwartek, 15 września 2016

Jestem

Jesteś kimś jedynym i niezastąpionym
w tym właśnie miejscu,
w którym się znajdujesz,
w tym właśnie odcinku czasu,
w którym żyjesz."   Michael Quoist




Mam ostatnio tendencję do narzekania.
Zawsze byłam postrzegana za osobę uśmiechniętą. Tak jest, że lubię się uśmiechać do świata i do ludzi, jednak ostatnio czułam się trochę wypalona. Rok szkolny nadszedł zbyt szybko i przyniósł ze sobą mnóstwo nowych obowiązków, na które nie czułam się gotowa, zwłaszcza na czwartą klasę starszego syna. Wkraczamy też w jakże piękny i jakże burzliwy okres dojrzewania, a to  kolejne wyzwanie. Siadam wieczorem do komputera chcąc do Was coś napisać i zwyczajnie nie wiem co?
Niby pomysłów na wpisy dużo i książek do pokazania jeszcze więcej, ale blogów jest teraz tak wiele i takie ciekawe, że moje wypociny wydają mi się nudne jak flaki z olejem.
Mam taki dylemat w robieniu wpisów, że nie umiem czasem znaleźć granicy, takiej co mogę tu napisać, a czego nie powinnam. Wiem, że dla każdego ta granica jest inna, ale ciągle się zastanawiam nad tą swoją. Dostaję bardzo dużo maili z przeróżnymi pytaniami. Teraz jest wiele blogów w stylu Moje sposoby na... co zrobić kiedy..., jak radzić sobie z....
Każdego tygodnia odpowiadam na kilka, a czasem na kilkanaście maili, od kobiet, ale i młodziutkich dziewczyn, które dopiero marzą o założeniu rodziny. Odpowiadam na przeróżne pytania. Niektóre się często powtarzają, jak np:

Jak wygląda mój dzień?
Czy się nie nudzę w domu?
Na jakie zajęcia dodatkowe chodzą moje dzieci?
Co robię w wolnym czasie?
Co robię z rysunkami dzieci?
Jak zaczęłam blogować?
Co gotować dzieciom?
Co moje dzieci lubią jeść?
Co daję dzieciom do jedzenia do szkoły?
Niektóre trochę mnie śmieszą, ale pojawiają się również z częstotliwością raz na dwa miesiące:
Czy moje dzieci się kłócą?
Czy się biją?
Czy krzyczę na dzieci?
Na te dwa odpowiadam od razu, że zdarza mi się nakrzyczeć na dzieci, a czasem nawet bardzo zdenerwować i moim dzieciom zdarza się kłócić, ale raczej są to drobne kłótnie w stylu to mój ludzik lub zabrałeś mi to.
To są jedne z najczęstszych pytań. Regularnie doradzam książki dla dzieci dla różnych kategorii wiekowych, choć nie czuję się ekspertem w tej dziedzinie, to jednak wiele maili tego dotyczy, a jeszcze więcej to co kupić chłopcu na 8, 3, 5 i 10... urodziny?
Na niektóre z tych pytań chętnie odpowiem na blogu, żeby nie pisać w kółko tego samego.
Jestem ciekawa, na które z tych pytań chcielibyście abym odpowiedziała?
A może macie swoje pytania? Możecie napisać je w komentarzu lub na maila.














 Cytat z początku wpisu pochodzi z książeczki, która wraz z piękną książką o kobiecości przyszła do mnie od Patrycji. Patrycja napisała do mnie, że ma trochę książek, które już przeczytała i chętnie się nimi ze mną podzieli. Książka, którą mi przysłała już w połowie przeczytana. Przyszła do mnie wczoraj i bardzo Ci za nią Patrycjo dziękuję!!!
Wczoraj i we wtorek miałam również przemiłe odwiedziny. Dokładnie tydzień wcześniej narzekałam do mojego męża, że mieszkamy na takiej wsi, że nawet nie ma tutaj kogo ciasto zaprosić, bo wszyscy tacy zajęci, zabiegani, pracujący. Jeszcze w tym samym dniu zadzwoniła do mnie koleżanka, która podobnie jak zamieszkała tutaj po ślubie. Z Jolą poznałyśmy się w dniu, w którym przyszła swoją córeczkę zapisać do przedszkola. Później spotkałyśmy się jeszcze kilka razy w przedszkolu i ją zapraszałam. Zadzwoniła z pytaniem czy może mnie odwiedzić, a ja tak bardzo się ucieszyłam. Po tym telefonie był jeszcze sms od koleżanki i w ten sposób miałam odwiedzinowy wtorek i środę.

To były bardzo miłe spotkania, a każde z nich wnosi radość i jeszcze większy sens do mojego życia.

"Sens życia polega na tym,
aby cieszyć się z niego,
i czynić go piękniejszym
dla każdej ludzkiej istoty."
                   Dawid Ben Gurion

Brakowało mi takich odwiedzin. Często odwiedzają nas goście, a najczęściej dzieci - dużo dzieci. Marzyłam jednak o takich odwiedzinach właśnie dopołudniowych, kiedy dzieci w szkole, kiedy całą uwagę mogę skupić na tej drugiej osobie nie myśląc o tym co tu jeszcze podać do stołu. przeglądając Instagram widzę, jak wiele osób chce się dzielić tą swoją codziennością. Nawet wirtualnie zaprasza, na wypicie kawy, czy na domowe ciasto tyle co wyjęte z piekarnika. Lubię przeglądać te zdjęcia, lubię poznawać nowe osoby w sieci, ale nic nie zastąpi żywego spotkania.







Wrzesień nas rozpieszcza i bardzo się cieszę z takiej pogody. Dzisiejsze zdjęcia zrobione podczas rozwieszania prania.
 Takie widoki mamy za płotem, który jeszcze tylko do wiosny będzie cieszył moje oczy. Lubię go bardzo, ale czas na zmiany!




Pozdrawiam Was serdecznie!