niedziela, 17 marca 2019

Kuchenne promyki słońca

Nie mam co już fotografować  w tej kuchni, gdyż zmian w niej brak. Mam ochotę na pewną drobną metamorfozę, ale pewnie dopiero po świętach się za nią zabiorę. Korzystając z okazji, że był w niej ostatnio porządek, zrobiłam kilkanaście zdjęć.











Taki stan blatów, jak na powyższym zdjęciu należy do rzadkości.
Rano w pośpiechu zawsze coś na nich zostaje, ze śniadania, a po powrocie z pracy są już zapełnione przeróżnymi naczyniami. Ledwie je ogarnę, a już obiadowe rzeczy pokrywają całą powierzchnię i tak na okrągło. A jeszcze jak każdy sobie coś tam szykuje to trzeba by tylko chodzić i sprzątać.
Lubię mieć naustawiane pod ścianą na blatach różne przydasie, więc wystarczy kilka talerzy i garnek, dzbanek i od razu chaos się robi. Próbowałam kiedyś mieć puste blaty, ale wytrzymałam dwa tygodnie i brakowało mi tych moich skarbów.



















Miałam opublikować całkiem inny wpis, o moich spotkaniach i wyjazdach kobiecych, ale tak mi się spać chcę, że nie jestem w stanie zbyt wiele pisać. Wróciłam z zajęć z bólem głowy i ogromną sennością. Mam nadzieję, że uda mi się nie zasnąć i rodzinnie spędzić ten czas.
Ten już był prawie gotowy, dlatego dodaję go szybciutko i życzę Wam miłego niedzielnego popołudnia.

środa, 20 lutego 2019

Zdjęciowy miks

Nasze ferie już na finiszu. W tym roku spędzamy je stacjonarnie. Przez pierwszy tydzień oboje z Mężem mieliśmy urlop, dzięki czemu mieliśmy dużo czasu dla siebie.
Prawie każdego dnia robiliśmy sobie różne wycieczki.
Marzyłam o takim domowo- rodzinnym czasie.
Miałam wielkie plany na porządki, zmiany, częstsze blogowanie, ale jakoś to wszystko nie wypaliło.
Było troszkę sprzątania, były niewielkie zmiany i blogowanie ograniczone do jednego wpisu.
Ciągle mam nadzieję, że się bardziej zorganizuję ale coś mi to nie wychodzi.
W tygodniu praca, szkoła dzieci, a co się z tym wiąże pomoc w lekcjach i przygotowaniach do klasówek. Zajęcia pozalekcyjne ograniczone do jednych w tygodniu, za to mama zajęć ma milion, pięćset. Jak nie kreatywne podwieczorki, spotkania, warsztaty, wyjazdy, weekendowa szkoła to jeszcze się na dodatkowe zapisuje.
Ten rok był dla mnie rokiem zmian, a to dopiero początek. Pójście do pracy sprawiło, że zaczynam odważniej podchodzić do życia. Mniej przejmować się tym co sobie ludzie pomyślą.
Jutro organizuję bal karnawałowy dla dzieci. Mam mnóstwo przemyśleń w związku z tym, ale napiszę o tym już po. Trzymajcie kciuki aby się udało, bo mocno się stresuję.

Mam dużo nowych zdjęć ale podzielę się najpierw tymi, które zrobiłam już jakiś czas temu. Najnowsze zostawię na kolejny wpis.