środa, 1 czerwca 2016

Błogosławić znaczy życzyć szczęścia






















Dziś Dzień Dziecka :)
Tak sobie  w ciągu dnia myślałam o tym dzisiejszym święcie i o tym co bym chciała Wam powiedzieć i napisać. Zebrało mi się dziś na wspomnienia, stąd ta dawka zdjęć. Kilkanaście ujęć wybranych spośród tych ulubionych. Buzia sama mi się śmieje, gdy patrzę na te zdjęcia.

Jestem potwornie zmęczona, niewyspana i jeszcze chora. Mogłabym wyszukać co najmniej 10 dolegliwości. Mimo to odczuwam wielką radość i szczęście, 
że mamy dzieci,
że mam dla kogo prać sprzątać i gotować, 
że mam kogo trzymać za małą, cieplutką rączkę, 
że moje marzenie się spełniło.

Wieczór to taki wyjątkowy czas. Często bardzo nerwowy, 
że już człowiek chciałby się położyć, a jeszcze tyle rzeczy do zrobienia. 
że dzieci znów wołają jeść, a przed chwilą udało się uciec z kuchni,
że jeszcze plecak nie spakowany i książka do biblioteki nadal się nie znalazła,
że mimo zmywania naczyń, nowe wciąż się pojawiają, a po kolacji kuchnia wygląda, tak, że chce się z niej zmykać,
że dzieci chcą aby im poczytać, a już tak późno i sił brak,
że jeszcze pranie, które zrobiło się rano, przez tą jazdę w ciągu dnia, bieg i pośpiech nadal czeka na rozwieszenie,
że ten przypalony ganek, co to się go dwa dni temu zalało wodą, nadal stoi nie domyty,
że dzieci już powinny być w łóżkach bo za mało snu będą miały i rano nie będzie można ich  do szkoły dobudzić.
że samemu chciałoby się już położyć spać, a na łóżku zamiast miłej lektury, leży kolejny stosik świeżych ubrań do wyprasowania,
że te rzeczy, które już kilka dni temu wyciągnęłam z szuflady, aby sobie w niej ładnie poukładać nadal leżą na podłodze, bo wtedy musiałam gdzieś jechać, a potem wciąż było coś nowego do zrobienia
że ..........
Tych, rzeczy, które mnie denerwują wieczorem jest bardzo wiele.


Nie jestem idealną mamą, tak jak o mnie piszecie. Czasem przypalę garnek, naleśnika (tak jak dziś rano), mam bałagan, zdarte do połowy paznokcie, krzyknę na dzieci!!! Tak, tak zdarza mi się, a o to często pytacie mnie w mailach i o wiele innych rzeczy. Czytając te pytania uśmiecham się. 
Jednak jest taka chwila wieczorem, która często mnie wzrusza, to BŁOGOSŁAWIEŃSTWO.
Staramy się modlić z dziećmi codziennie.
Rano najczęściej modlimy się w samochodzie, a wieczorem nasza modlitwa wygląda różnie. 
Moja ulubiona, to ta, gdy z dziećmi wspólnie klękamy i każdy za coś dziękuje. Ta modlitwa wzrusza mnie najbardziej i uczy wdzięczności, za te drobne rzeczy, które dla dzieci są czymś wielkim. Córki, naszych przyjaciół, którzy są dla nas wzorem wiary, rodzicielstwa i małżeństwa, nauczyły nas takiej krótkiej i bardzo pięknej modlitwy, podczas gdy u nas nocowały, pewnego lata:
"Mój dobry Ojcze,kładę się spać,
nic złego nie może mi się stać
mam za obronę znak krzyża świętego
w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego"
Czasem modlitwa to tylko znak krzyża, czasem każdy modli się osobno, a bardzo często modlimy się Apelem Jasnogórskim. Najwspanialsze jest to, że każdy dzień kończymy błogosławieństwem. Błogosławimy się na wzajem, czyniąc znak krzyża na swoich czołach i składając pocałunek. 
Dzieci to uwielbiają i czekają na to. Czasem, gdy dzień jest wyjazdowy i bardzo intensywny, potrafią wyjść z łózka, aby upomnieć się o błogosławieństwo, bo to dla nich coś bardzo ważnego.
Czas błogosławieństwa, to też chwila, gdy serce się skrusza i często przeprasza się drugą osobę, za przykrości jej wyrządzone. Skutecznie działa to na dzieci, które wcześniej nie chciały przyznać się do swojej winy. Wtedy właśnie, kiedy czują jeszcze mocniej okazywaną im miłość rusza je sumienie ;)

Mam taką książkę, którą dostałam od mojego męża, nie długo po tym jak się poznaliśmy.
Książka nosi tytuł "36 sposobów kochania."
Podczas szukania wspomnianej, zagubionej książki z biblioteki wpadła mi w ręce i postanowiłam ją sobie poczytać. Tam są piękne słowa o błogosławieństwie:

"BŁOGOSŁAWIĆ to chcieć dobra tego czy tej, którego, czy którą wybrałeś,
nie chcąc w zamian nic dla siebie.
To bezinteresowne pragnienie i troska, by druga osoba była kimś wspaniałym, a nie fałszowanie, czy pomniejszanie jej dobroci; to pozwolić jej dać z siebie bezinteresownie to co najlepsze.
To pomagać temu komuś, by stał się płodny, twórczy we wszystkich wymiarach swej istoty i swego życia. Czynić go lepszym, pozwalając mu, by doświadczył swej dobroci, wszystkiego, co jest w nim pozytywne- swego pragnienia życia, znalezienia swego miejsca w świecie, pragnienia, by wzrastać, stawać się lepszym, także potrzeby bezinteresownego dawania, bycia dla kogoś jak źródło, bycia pożytecznym, a także pragnienia miłości, aż do ofiarowania swego życia...
To życzyć mu najlepszych rzeczy, jakich mógłby się spodziewać i dziękować  mu za to, że istnieje, bo bez niego nie byłoby cię dziś tam, gdzie jesteś. "

Czyż właśnie nie tego wszystkiego chcemy dla naszych dzieci?
Ja marzę aby te błogosławieństwa się spełniły!

Chłopcy już dawno zasnęły z błogosławieństwem na czole. Cieszę się, że mogliśmy uczynić ten dzień dla nich radosnym.
Kocham dzieci! To moja radość i pasja.
Dziś wspominałam swoje dzieciństwo. My ten dzień w szkole świętowaliśmy zabawą na placu szkolnym, często każda klasa ubierała się w innym kolorze i mieliśmy paradę wokół szkoły i nie tylko. Byli przebierańcy, konkursy i funkcja nauczycielki, którą miałam okazję spełniać w starszej klasie. Nauczyciele mieli wolne od prowadzenie lekcji i tylko nas doglądali, a wcześniej wyznaczone dziewczyny, szły uczyć dzieciaki z klas młodszych. Najczęściej robiłyśmy im zadania z matematyki, zagadki i rysowanie.
W domu też bawiłyśmy się z koleżankami w szkołę, jednak kiedy przyszło co do czego i trzeba było wybrać studia nie wybrałam nauczania początkowego. Cieszę się z tego wyboru i cieszę się, że mimo to mam kontakt ze szkołą i z dziećmi.
Wczoraj wróciłam z dwudniowej wycieczki. Była na niej klasa 3 czyli Dominika, 5 i 6. W sumie 40 dzieci. Na wycieczce było również 3 nauczycieli i ja. Na wycieczkę pojechałam chora, ale bardzo zadowolona, wróciłam zdrowsza, jeszcze bardziej zadowolona i potwornie zmęczona.
Bardzo lubię spędzać czas z tymi dziećmi. Siedziałam na końcu z 5 i 6 klasą. Obsłuchałam się ciekawych rozmów, pomogłam rozwiązać kilka konfliktów, zorganizowałam konkurs i salon fryzjerski dla dziewczyn z klas 5 i 6, którym spodobała się fryzura jaką zrobiłam pani od angielskiego.
To był wspaniały i radosny czas.
Wiem, że się powtarzam, ale cieszę się ogromnie, że mam dzieci, że jestem mamą.
Dobry Ojciec obdarzył mnie wielkim błogosławieństwem - RODZINĄ i jestem z tego powodu bardzo wdzięczna i szczęśliwa.



24 komentarze:

  1. witam
    Przepiękne rozmyślania - popłakałam się - tyle wspomnień we mnie wzbudziłaś - dziękuję z całego serca i błogosławię - Barbara61

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Basiu :) Również przesyłam moc błogosławieństw :)

      Usuń
  2. Piękne Słowa, Kochana :*
    Jaka bije od Ciebie radość życia i dobroć :>
    Dziękuję, że jesteś :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja dziękuję, za Twój komentarz! Z serca pozdrawiam!

      Usuń
  3. Twoje słowa zawsze wzbudzają we mnie wiele emocji, wzruszenie, a czasem też poczucie winy. Ale za wszystkie te uczucia bardzo Ci dziękuję i choć czasu mało przy trójce chłopaków to twoje teksty zawsze czytam i na nie czekam. Pozdrawiam Monika z Krakowa (spotkałyśmy sie kiedyś w Bonarce)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz Moniu, że myślałam ostatnio o Tobie przy okazji wizyty w Krakowie z dzieciakami. Tak mnie wtedy ucieszyłaś swoją obecnością i tym, że podeszłaś. Wiele osób nie ma tyle odwagi i tylko przygląda się z boku, a ja się zastanawiam o co im chodzi ;) Dziękuję Ci. Ja sobie bardzo często robię wyrzuty sumienia!
      Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  4. Dzień dobry, piszę tutaj pierwszy raz swój komentarz, zaglądam do Pani codziennie, jest Pani dla mnie wzorem, wiele się od Pani uczę, pozdrawiam serdecznie i życzę błogosławionego dnia.

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne :)
    Także jestem mamą dwóch chłopców - to największe szczęście jakie otrzymałam w swoim życiu.
    Nasza modlitwa to min słowa
    " Do Ciebie Boże rączki podnoszę
    o zdrowie dla swoich najbliższych proszę,
    i proszę niech mnie od złego
    na każdym kroku Aniołki strzegą" :)

    Wszystkiego dobrego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękna modlitwa. Dziękuję, że się nią podzieliłaś! Wszystkiego dobrego dla Ciebie i Twoich chłopakó :)

      Usuń
  6. Kochana Pani Izo, jestem bardzo poruszona Pani słowami. Nie potrafilabym tego lepiej wyrazic. Dziękuje bardzo. Bardzo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Joasiu :)Moc uścisków przesyłam!

      Usuń
  7. Tak czy siak jesteś znakomitą Mamą;)Spalony garnek napewno się obraził,bo ma inne zdanie:))))

    OdpowiedzUsuń
  8. Witaj Iza. Podziwiam Cię i kibicuje Ci, codziennie zerkam na bloga w oczekiwaniu na nowe wpisy. Dla mnie czas z Dominikiem jest też bardzo ważny,wieczorna modlitwa do Anioła Stróża i czytanie bajek. Też czasami mi się nie chce, jestem zmęczona ale widzę jak dla mojego synka to jest ważne. Uwielbiam wieczorne przytulanki ale lubi też czasami zasypiać jak trzymam go za rączkę. Myślę że niektóre rytuały i to że jestem czynnie w jego dzieciństwie będzie już pamiętał bardzo długo. Tak jak ja dzieciństwo kojarze z zabawami z babcią i to że dużo mi czytała i opowiadała.pozdrawiam Ania z synkiem Dominikiem

    OdpowiedzUsuń
  9. Ogromnie się wzruszyłam. Co tam spalony garnek czy odrobina bałaganu - najważniejsza jest miłość, która bije z każdego słowa. Mnie w dzieciństwie codziennie wieczorem błogosławili Rodzice. Teraz my czynimy Znak Krzyża na czole Synka i modlimy się. On jeszcze nie rozumie. Żegna się po swojemu, ale wie, że przed snem będzie jeszcze modlitwa. Aniele Boży i "Boziu Boziu mój / ja robaczek Twój / ja robaczek nieboraczek / Boziu Boziu mój" Ta druga niezmiennie wywołuje uśmiech na twarzy Synka.
    Serdeczności

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo lubię twoje posty ale ten jest wyjątkowy. Dajecie swoim dzieciom to najważniejsze modląc się z nimi każdego wieczoru. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  11. Izunia....
    U Ciebie jak zawsze pięknie napisane o miłości i wzajemnym szacunku. To wspaniałe umieć tak otwarcie mówić o miłości, wierze, szczęściu. Żyjemy w takich wariackich czasach, że się zapominamy i zatracamy w tym wszystkim, co nas otacza. Niestety. Twoi Chłopcy wyrosną na wspaniałych, wrażliwych mężczyzn! Kobiety, które na nich trafią, będą na pewno w życiu szczęśliwe!
    <3

    Wiesz, że też ostatnio wspominałam Dzień Dziecka w naszej Podstawówce? Przebieranki za nauczycieli, zadania dla klasy, jakieś zawody... I wspominałam taki rok, kiedy każda klasa miała inny kolor koszulek, takie wielkie kwiaty każdy niósł w marszu na stadion i tam było mnóstwo atrakcji... Też to pamiętasz? Co ciekawe, jak pracowałam w podstawówce, to widziałam mnóstwo zdjęć z tego czasu! Bardzo, bardzo się wzruszyłam!
    Ehhhh....
    Wspomnienia... <3

    Ściskam mocno!
    Ela

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elu też opowiadałam o tym chłopcom. Chętnie bym obejrzała te zdjęcia, a Ty gdzie je oglądałaś. Są jakieś kroniki, czy po prostu albumy? Chyba muszę się wybrać do podstawówki ;)
      Pozdrawiam Was i dziękuję za tyle ciepłych słów!

      Usuń
    2. Kochana, kiedy tam pracowałam, był jubileusz szkoły akurat. Mnóstwo Pamiątek, zdjęć zostało wystawione. Nie mam pojęcia, gdzie to leżakuje aktualnie. Ale postaram się dowiedzieć :)
      Sama bym zrobiła jakieś odbitki albo skany chętnie, nie pomyślałam wcześniej :)))

      Buziaki :*

      Usuń
  12. Cudowny post. C U D O W N Y i TAKI PRAWDZIWY! Zawsze uważałam ze modlitwa jest drogowskazem i pomaga być lepszym rodzicem. Nasz Wojtuś ostatnio przechodzi okres fascynacji wierszykami i po swojej ulubionej modlitwie ,,Aniele Boży,,...zagaduje ,, to teraz do drugiego anioła się pomodlimy...i zaczyna powtórnie ,,Aniele...,, ;)
    Błogosławię dzieci przed wszystkim, ważnymi wydarzeniami, wyjazdami. Gdy zapomnę- Ola potrafi zawrócić na półpiętrze i wrócić by symbolicznie nakreślić jej krzyż na czole. W tym niepozornym geście, pokładam całe zaufanie i troskę o nią.
    Dzieci to największy skarb i potwierdzam że pomimo trudu, fantastycznie być mamą!!!

    OdpowiedzUsuń
  13. p.s. Zdjęcie Nikusia z marchewką skradło moje serce ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wzruszyłam się .... jakiś czas temu przestaliśmy robić znak krzyża na czole naszych dzieci, ale przypomniałaś mi jak jest to ważne, na pewno od dziś zaczniemy znowu. A tej zgubionej książki z bibliteki szuałam kolejny raz rano i niema :( będę musiała iść do szkoły i odkupić. Jak widać wszystkie mamy podobne problemy :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Z radością obejrzałam zdjęcia Twoich chłopaków jak byli młodsi :-) Macie wspaniałych synków!! A tekst o czasie wieczornym jest odzwierciedlenie tego co u nas dzieje się wieczorami - dzisiaj akurat mąż wrócił dużo wcześniej z pracy więc mogę sobie pozwolić na pisanie komentarza ;-) Zazwyczaj jak uda nam się wcześniej pozmywać i cieszymy się, że już ogarnięte w kuchni to zaraz trzeba kolację szykować, kanapki mężowi do pracy i na nowo "bajzel", pranie leży do posegregowania już od dwóch (tylko od dwóch) dni, z prasowania już dawno zrezygnowałam ;-) Kocham nasze dzieciaki nad życie mimo wszystko i są one moim życiowym spełnieniem. Modlimy się też wspólnie choć różnie to wygląda, czasem Piotruś chce coś powiedzieć, a czasem nie. Aniele Stróżu umie na pamięć choć już ostatnio nie chce mówić, musimy się pomodlić tą piękną modlitwą, o której napisałaś :-) Cieszy mnie jednak, że kiedy ja mówię "dziękuję Ci Panie Boże za..." to Piotruś wtrąca: "i za to zie Piotruś sie bawi autem" "i zie zje tukaka (cukierka)" ;-D
    Pozdrowienia dla Was serdeczne :-*

    OdpowiedzUsuń