czwartek, 6 maja 2021

Kwietniowe radości

Każdy dzień przynosi nam ze sobą nowe przeżycia i radości i ani się obejrzymy, a mija kolejny miesiąc. Chwilami muszę się dobrze zastanowić, żeby przypomnieć sobie, co robiłam w zeszły wtorek, a tym bardziej w zeszłym miesiącu.

Kwiecień rozpoczęliśmy przygotowaniami do świąt Wielkiej Nocy. W tym roku bardzo spokojnie przeżyliśmy ten czas. Chłopcy pięknie uczestniczyli jako ministranci, w całym Triduum Paschalnym. Leoś po raz pierwszy był z nami święcić pokarmy. Razem uczestniczyliśmy w eucharystiach.

Kolejne święta, które spędziliśmy bez spotkań rodzinnych i nasze 10 śniadanie wielkanocne przy kuchennym stole.

Po raz pierwszy przy wielkanocnym stole siedzieliśmy w piątkę.


Tyle radości wnosi do naszego życia ten maleńki człowiek.


Często spoglądam na naszych starszych synów i nie mogę nadziwić się temu jak mężnieją. Fajnie mieć takich nastolatków, z którymi można porozmawiać, na coraz poważniejsze tematy, a czasem o głupotach.

Niko ma już taki rozmiar stopy jak Dominik i zaraz mnie przerośnie, jak jego starszy brat.




 W Wielkanoc nie mogło obyć się bez spaceru. Pojechaliśmy w nasze ulubione spacerowe miejsce w pobliżu.




Po raz pierwszy odwiedził Leosia kolega brzuszkowy Maksymek.
7 miesięcy różnicy jest między chłopcami.




Na spacerach nabijamy kilometry. Spacerujemy czasem nawet trzy razy dziennie. Przez kilka sobót Leoś na spacerki chodził z tatusiem, a ja miałam chwilkę na ogarnięcie domu, choć najbardziej lubię jak spacerujemy razem.


Kolejny miesiąc kiedy chłopcy są w domu na zdalnych lekcjach, dlatego staram się im dogadzać i piekę ich ulubione smakołyki, aby mogli zjeść w przerwie, albo po lekcjach.




Coraz miej czasu spędzamy w sypialni, gdyż większość dnia zajmują nam spacery i czas na dworze.



Z głębokiego wózka przerzuciliśmy się na spacerówkę. Mam świadomość końca pewnego etapu. Z jednej strony smutek i żal, że coś się kończy, a z drugiej radość, że nasz syn się rozwija i chce poznawać świat.


Na spacerach szukamy oznak wiosny.


Najbardziej lubimy podglądać bociany.


W pewne kwietniowe popołudnie udało mi się odświeżyć nasz balkon. Balustrada wymaga wymiany, ale jeszcze w tym roku nam posłuży. 


Lubię dni kiedy jest godzina 9, a ja mam w domu ogarnięte, pranie się suszy, dzieci mają lekcje, a my z Leosiem szykujemy się do wyjścia na spacer.



Kącik Leosia, a w wazoniku pierwszy wiosenny bukiecik.



Leoś to mój kuchenny pomocnik. Obserwuje wszystko co się w kuchni dzieje.






Uwielbiamy wszyscy nosić i przytulać tegoo maluszka.



Leoś p pierwszym swoim szczepieniu miał podwyższoną temperaturę i był marudny. Niko założył mu czapkę i od razu humor mu się poprawił. Nie chciał jej zdejmować.


Kiedy tatuś wraca z pracy Leoś rwie się całym ciałem, a nóżki biegają mu w powietrzu. zaczynają się muzyczne wieczory.



Po raz pierwszy wyhodowaliśmy kiełki w słoiku.



Takie uciekinierki nas odwiedzają.





Gościliśmy się w kwietniu.







Pewnego dnia odwiedziły nas takie sąsiadki.


Przesiedliśmy się na spacerówkę.


Czasem mmy towarzystwo na spacerach.




Tu byłyśmy z siostrą na spacerze.





Lubię jak spacerujemy w towarzystwie.




Miłość


Z Basią  odwiedziłyśmy Jolę, która ugościła nas p królewsku.



Leoś to szczęściaż, że ma tak wspaniałych braci.


Próby raczkowania.
W kuchni na dywaniku najlepiej!



Kochane stópeczki.
Ten widok nie przestanie mnie zachwycać.



Wybraliśmy się na spacer do lasu.

Próby wstawania.

Nasza czwarta wspólnpora roku.








Leoś nauczył się sprawnie sam siadać z pozycji d raczkowania i ma z tego dużo radości. 


W ostatnie dni kwietnia udało nam się złapać trochę słoneczka i pierwszy raz posiedzieć na trawce.
W tym roku kosiarka będzie miała pomocnika.



Dużo się działo u nas rzeczy, których nie ma na zdjęciach, mieliśmy gości na nocowaniu i chłopcy byli w gościach. 
Zaczął się sezon na lody, rowery, hulajnogi, a ponieważ w pobliżu został otwarty Mc donalds, czasem na wycieczki rowerowe z kolegami do maca.
Udało mi się tym rzem szybciej podsumować kwiecień.
Jak dobrze pójdzie to wkrótce wpadnę tu z kuchennym wpisem.

5 komentarzy:

  1. Przepiękne zdjęcia! Aż się cieplej robi w ten chłodny poranek :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo optymistyczne i tchnące spokojem zdjęcia (i relacje). Człowiek się od razu uśmiecha radośnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. cudne zdjęcia!
    Spacery to świetna sprawa, tyle życia można dostrzec dookoła :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam Was - zawsze po wizycie w Waszym domu wychodzę z dawką spokoju i dobrego przeczucia. Pięknie motywujesz do dobrego życia, do cieszenia się drobnostkami. Serdeczności!

    OdpowiedzUsuń
  5. z waszego domu emanuje taki spokój i radość życia, a przynajmniej ja tak to odczuwam. pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń