niedziela, 7 lipca 2019

Majowe skrawki codzienności




Nie chce pisać o tym jak to czas leci i że wciąż mam mało czasu.
Mam dużo czasu, który intensywnie wykorzystuję.
Upycham w tą codzienność ile mogę i co mogę.
Zawsze można coś robić inaczej, może lepiej, może gorzej.
Nasza codzienność majowa była piękna i przygotowanie tego wpisu trochę mi o tym przypomniało.
Uwielbiam maj!
Ten był gościnny, spotkaniowy i wyjazdowy.
Był lodowaty i upalny.
Był pracowity, a przede wszystkim bardzo rodzinny.
1 maja u chłopców nocowali koledzy, którzy na takie nocowanko, zawsze są chętni.
W weekend byliśmy również na spotkaniu wspólnotowym. Było to przedostatnie spotkanie przed wakacjami.







Maj był również miesiącem, kiedy to w szkole trwał strajk. Z racji tego chłopcy mieli dużo wolnego i często gościli u nas koledzy i kuzyn na nocowanie.


W majówkę w drodze do rodzinki na grilla, odwiedziliśmy również sklep ogrodniczy, w którym jest przytulna kawiarnia z pysznymi naleśnikami.


Na naszej działce na jakiś czas zamieszkały ule, które zbierały nektar z rzepaków.



Na majowym stole, gościł bez oraz pyszne, wiosenne kanapki, obowiązkowo z tartym serem.

Maj to miesiąc, w którym całą rodzinką codziennie modliliśmy się litanią Loretańską. Udawłao nam się również częs


Powrót do szkoły wiązał się również z nadrabianiem zaległości.
Jakoś ciężko wspominam ten czas. Dużo pracy nas to kosztowało, bo mimo, że chłopcy lekcje odrabiają samodzielne do potrzebują wsparcia i pomocy.
Nie rzadko odrabianie lekcji kończyło się po 23.




Pamiątki przywiezione przez przyjaciół.


W maju po raz pierwszy prowadziliśmy animację, na temat wdzięczności w naszej wspólnocie Spotkania Małżeńskie.




Wybrałam się również na "randkę z synem." Ten młody dżentelmen zaprosił mnie na kawę mrożoną, która smakowała wyśmienicie. Mieliśmy czas tylko dla siebie i to był wspaniały czas.


Oprócz kawy były też wyśmienite lody.


Nie jestem sumienną uczennicą, ale nie chciałam napisać najgorzej testów dlatego przeczytałam książkę od deski do deski. Większości nie spamiętałam, ale coś tam w głowie zostało.
Cieszę się, że już po.


Udało mi się uszyć poduchy na krzesełka. Te kolory nastrajają mnie pozytywnie.


Tęsknię za tymi zajęciami. W maju robiliśmy domki i to tworzenie sprawiło mi największą przyjemność.


To były wspaniale spędzone piątkowe wieczory.


Nasze zajęcia na kursie florystycznym umilałyśmy sobie takimi pysznościami.


Powiedzcie mi kiedy on tak wyrósł i wydoroślał?



W maju nasza kotka po raz drugi została kocią mamą.
Ciężko było znaleźć nowe domy dla tych kociąt. Jeden czarno- biały został z nami.



A tu cała nasza ekipa z florystyki plus Jola, która była u nas gościnnie.
Fajne to były zajęcia i fajna z nas grupa.



Zimny to był miesiąc. Większość maja spędziłam w pracy w kurtce zimowej, dlatego podczas odwiedzin u przyjaciół taki widok rozradował moje serce i wyziębione ciało.



Z wizyty od znajomych przywiozłam pomysł na sałatkę z rukolą, gruszką i orzechami.
To było przepyszne!


Na jeden dzień pożyczyłam sobie z pracy thermomix. W jedno popołudnie zrobiliśmy ciasto, gorącą czekoladę, upiekliśmy chleb, zrobiliśmy koktajle i kotlety chlebowe.










Na kursie florystycznym mieliśmy tzw. Stoły Życia. Ja przygotowywałam stół bożonarodzeniowy. Miałam wiele planów, jednak większości z braku czasu nie udało mi się zrealizować.


Kolejny piątek i kolejne spotkani z gliną. Cudowny czas!


Wiosnę poczułam dopiero w połowie maja, kiedy to nareszcie zrobiło się cieplej.
Odświeżyliśmy nasze rowery i skutery.





Temu ciastu musiałam zrobić zdjęcie. Przygotowała je Madzia, na nasze Spotkanie Małżeńskie.
Smakowało wyśmienicie.


A tu na zdjęciu nasz kochany Leśniów.
W maju mieliśmy okazję często tu przyjeżdżać, zarówno sami jak i z dziećmi.




Wielkim majowym wydarzeniem, był nasz pokaz florystyczny.
Wiele wysiłku kosztowały nas przygotowania do niego.







Zdjęcia w rzepakach zrobione po pokazie. Na momencik przestał padać deszcz, a nam udało się zrobić dzięki Agnieszce kilka zdjęć.
To był piękny dzień.


W kuchni nastały zmiany. W miejscu, gdzie kiedyś stała mała kuchnia chłopców, stanęła mała szafka oszklona, którą kupowałam z myślą o mojej przyszłej pracowni, ale w tym miejscu pasuje idealnie.



W maju wielu naszych znajomych księży obchodziło rocznice swojego kapłaństwa.
Bardzo uroczyście świętowaliśmy 25 lecie naszego księdza proboszcza.



Przez trzy dni mieliśmy swoje stoisko w Częstochowie w Alejach, na dniach Mamy i Dziecka. Ja stałam z kolegą z pracy w piątek, a koleżanki stały przez dwa kolejne dni.
Największą radością było, kiedy w piątkowy wieczór dołączył do nas Paweł z chłopcami.






Następnego dnia pojechaliśmy, całą rodziną na Pielgrzymkę do Wambierzyc.
Tam spotkaliśmy inne małżeństwa i rodziny z wspólnoty Equipes Noter Dame.




Długi spacer z przyjaciółmi, to był jeden z najfajniejszych punktów programu.
Przeżyliśmy piękną Mszę  Świętą, konferencję, a nawet udało nam się zostać na noc.
Następnego dnia zwiedziliśmy Ruchomą Szopkę i po Mszy pojechaliśmy do Książa. Bardzo chciałam zobaczyć ten zamek i chłopcy z tatusiem zrobili mi taki prezent na Dzień Mamy.













W poniedziałek Niko pojechał na dwudniową wycieczkę, a ja w tym czasie zrobiłam mu porządki w szafie i zamontowałam oświetlenie na taśmie.



Książkę Joasi chciałam mieś, odkąd ją zaczęła tworzyć, ale jakoś tak się złożyło, że dopiero w maju udało mi się ją zamówić, a nawet dwie.


Nasz Kapłan ze wspólnoty również miał swoją rocznicę, dlatego postanowiliśmy zrobić mu niespodziankę i razem z nim i jeszcze trójką przyjaciół ze wspólnoty świętowaliśmy jego 15 lecie.


Tort dla koleżanki z pracy.




Koniec maja to początek naszego remontu, który trwa już ponad miesiąc. Zaczęliśmy od kuchni, która już bardzo mnie cieszy. Ogarnę jeszcze czerwcowe kadry i podzielę się z Wami kuchennymi kadrami..


Długi był ten maj i dużo się w nim działo.
Trudny to był miesiąc, bo trudno było pogodzić, to co się chciało zrobić, z tym co trzeba było zrobić.
Było wiele pięknych chwil i dobrych wydarzeń. Mimo wszystko kiedy się skończył odetchnęłam z ulgą, bo pod koniec byłam już strasznie przemęczona.
Jestem wdzięczna, że udało mi się to wszystko przeżyć i jeszcze na koniec podjąć decyzję o remoncie.
Nie wiem czy ktoś dotrwa do końca czytając to wszystko, ale chcę to tu mieć na moim blogu, bo lubię wracać do tego co było, żeby jeszcze bardziej doceniać to co mam i być wdzięcznym.
Jeśli znów przyjdzie taki maj, to zajrzę sobie w ten wpis i z pewnością doda mi otuchy, że daliśmy radę.
Pozdrawiam Was ciepło!

5 komentarzy:

  1. <3

    Trzymam kciuki za Was :* i za remont ;) Na pewno będzie pięknie!

    PS. Ja też nie wiem, kiedy te dzieci tak rosną...

    OdpowiedzUsuń
  2. Bogaty i piękny (pomimo trudów) ten maj ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale ja lubię te wasze kadry z codzienności:) sporo się u Was działo i zapewne dzieje dalej. Jestem bardzo ciekawa czerwcowych kadrów no i remontu. Czekam za ten na kolejny wpis:) Uściski dla Ciebie i miłych wakacji:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudowny mieliście ten maj.Wasze domowe kadry bardzo lubię i tą codzienność.Z niecierpliwością czekam na kuchenne.Pozdrawiam serdecznie.Marzena

    OdpowiedzUsuń
  5. Izuniu, dziękuję za ten wpis :). Dużo się u Ciebie działo. Ja z początkiem wakacji podjęłam decyzję o remoncie. W pierwszym tygodniu pomalowaliśmy pokój dzieci, a w tym tygodniu kuchnię, łazienkę i przedpokój. Mąż malował sufity, a ja ściany. Ogrom pracy za mną, ale niesamowita satysfakcja, że dałam radę. Polecam Ci najnowszą książkę Agnieszki Maciąg. My nareszcie jeździmy we czwórkę na wycieczki rowerowe. Hania rok temu nauczyła się jeździć na dwóch kółkach. Uwielbiamy w ten sposób spędzać wspólnie czas. A gdy pada, niezastąpione jest lego. Pozdrawiam Cię serdecznie 😊. Ola

    OdpowiedzUsuń